Uwaga To zestawienie powstaje automatycznie na podstawie publicznie dostępnych materiałów i może zawierać błędy, pominięcia lub uproszczenia. Nie stanowi werdyktu prawnego ani ostatecznej weryfikacji faktów.
Wróć do rankingu

Profil polityka

Paweł Szrot

PiS

Pozycja w najnowszej publikacji rankingu

Zakres publikacji: 2026-01-01 - 2026-05-12 • Liczebność próby: 660

W tej publikacji uwzględniono 5 twierdzeń • Potwierdzone: 5 • Nie do sprawdzenia: 0

Niejednoznaczne: 0 • Podważone: 0

Metodyka rankingu

Pozycja

#17

Wynik

100.0

Podrankingi i wyróżnienia

Brak opublikowanych podrankingów dla tego profilu.

Aktualnie ocenione twierdzenia

Ta lista pokazuje bieżący stan ocen dla tego polityka. Po późniejszych korektach danych może różnić się od ostatniej publikacji rankingu.

PotwierdzonePewność oceny: 90%

Ustawodawca 7 lat temu zdecydował się wrócić do znanej w II Rzeczypospolitej instytucji odrzucania pozwów ze względu na to, że są w oczywisty sposób bezpodstawne.

Twierdzenie faktograficzne. Nowelizacja z 4 lipca 2019 r. (Dz.U. 2019 poz. 1469) wprowadziła do KPC art. 191¹ umożliwiający oddalenie powództwa oczywiście bezzasadnego na posiedzeniu niejawnym bez doręczenia pozwu. Data nowelizacji (2019) odpowiada „7 lat temu” względem maja 2026 r. Źródła prawne i orzecznicze potwierdzają wprowadzenie instytucji.

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Poseł Jachiro! Panie Pośle Jaskulski! Hipokryzja wybiła poza skalę. (Oklaski) Rozumiem, że wolność słowa ważną jest, ale kończy się w momencie, kiedy jakiś dziennikarz opisze skandale waszego partyjnego, klubowego kolegi, szefa klubowego czy Romana Giertycha. Wtedy nagle pozwy stają się okej. Rozumiem. Mam pytanie do pana ministra. Nie ma pana ministra? Jest pan minister. Chodzi o art. 191 1 Kodeksu podstępowania cywilnego. Ustawodawca 7 lat temu zdecydował się wrócić do znanej w II Rzeczypospolitej instytucji odrzucania pozwów ze względu na to, że są w oczywisty sposób bezpodstawne. Czy to nie wystarczy na obronę tych aktywnych w debacie społecznej osób? Czy dzisiejszy projekt to nie jest brnięcie w jakąś koszmarną kazuistykę, uwidocznienie tendencji, że każdy najmniejszy aspekt życia społecznego musi znaleźć swoje odzwierciedlenie w przepisie? (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #86

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8

PotwierdzonePewność oceny: 95%

Apel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o szybkie przyjęcie przedstawionych przepisów został podpisany przez szereg organizacji.

Twierdzenie jest faktem potwierdzonym przez oficjalny apel HFPC z 7 maja 2026 r. opublikowany na stronie fundacji. Apel wzywa do szybkich prac legislacyjnych nad projektem ustawy anty-SLAPP i został podpisany przez kilkadziesiąt organizacji z szerokiego spektrum ideowego (m.in. lewicowe jak Amnesty International czy Krytyka Polityczna oraz prawicowe jak TV Republika, Tygodnik Do Rzeczy czy Gazeta Polska). Źródło pierwotne bezpośrednio potwierdza istnienie apelu i jego sygnatariuszy.

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej, dzisiaj rozpatrywany, w swoim założeniu ma chronić osoby angażujące się w tę debatę przed roszczeniami wnoszonymi przez podmioty wykorzystujące system prawny do zastraszania i uciszania krytyki, prowadząc do autocenzury, ograniczenia dostępu do informacji i osłabienia aktywności społecznej. Projekt ten jest nam przedstawiany jako implementacja dyrektywy Parlamentu i Rady z 11 kwietnia 2024 r. w sprawie ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną, przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi. Jako uzasadnienie projektu przytacza się szczytne cele dotyczące obrony aktywnych w debacie publicznej osób przed działaniami wpływowych podmiotów, np. grup lobbystycznych, korporacji, polityków i organów państwowych. Projekt z samego założenia słuszny wydaje się jednak być przynajmniej w jakimś stopniu chybiony i może stanowić przykład klasycznej nadregulacji prawnej, która dokonywana jest pod pozorem implementacji dyrektywy unijnej. Po pierwsze, dyrektywa, którą ten projekt ma implementować, stanowi w art. 2, że stosuje się ją do spraw o charakterze cywilnym lub handlowym mających skutki transgraniczne, będących przedmiotem postępowania cywilnego. Dlaczego uznano, że należy jej stosowanie rozszerzyć na sprawy mające skutki krajowe, pozostaje tajemnicą Ministerstwa Sprawiedliwości. Przypuszczam, że założono w ministerstwie, że unijne regulacje prawne prezentują taki ideał doskonałości, że oparcie na nich naszych polskich przepisów, nawet jeśli nie dotyczy ich obowiązek implementacyjny, nie podlega dyskusji. To pierwszy problem. Kolejny problem. Autorzy projektu zdają się nie zauważać, że od 2019 r. w polskiej procedurze cywilnej funkcjonuje instytucja oddalenia powództwa jako oczywiście bezzasadnego. O tym wspominał pan minister Myrcha, prezentując projekt, ale odniesienia do tego w uzasadnieniu projektu nie widzę żadnego. Więc jeśli uznamy, że osoby biorące czynny udział w debacie publicznej potrzebują szczególnej ochrony przed podmiotami silniejszymi od nich, a ja ten pogląd podzielam, to instytucja ta w zupełności wystarczy do ich ochrony na gruncie krajowym. Stanowisko takie wyrażało również na etapie legislacji rządowej szereg opiniujących projekt instytucji, jak KRS, Sąd Najwyższy oraz kilka konkretnych sądów powszechnych. Fakt, że sądy same w sobie uznają, że narzędzia restrykcyjne wobec stron, którymi już w tym momencie dysponują, są wystarczające, to jest fakt bardzo wymowny. Wysoka Izbo! Ja w legislacji, generalnie w prawie wystrzegam się wszelkiego doktrynerstwa i w przypadku tej konkretnej ustawy również z góry nie zakładam, że nie mogę się do niej w czasie prac komisyjnych przekonać, jeśli ktoś mi przedstawi słuszne argumenty w tej sprawie, tym bardziej że apel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zwracała się do Sejmu o szybkie przyjęcie przedstawionych przepisów, podpisany został przez cały szereg organizacji - od skrajnie lewicowego bieguna ideowego po zdecydowanie prawicowy biegun ideowy. Sam fakt takiego szerokiego konsensusu jest pewnym argumentem, który należałoby rozważyć. Więc nie wykluczam, że prace komisyjne zmienią mój pogląd na ten projekt, ale w tym konkretnym momencie nie jestem w stanie zadeklarować w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość tego, że poprzemy ostatecznie ten projekt. (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #32

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8

PotwierdzonePewność oceny: 85%

KRS, Sąd Najwyższy oraz kilka konkretnych sądów powszechnych wyrażały stanowisko na etapie legislacji rządowej.

Twierdzenie faktograficzne. Potwierdzone oficjalną opinią KRS z 20 listopada 2025 r. do rządowego projektu ustawy (UC94) na etapie legislacji rządowej. Mówca wymienia KRS jako przykład instytucji opiniujących, co jest zgodne ze źródłem pierwotnym.

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej, dzisiaj rozpatrywany, w swoim założeniu ma chronić osoby angażujące się w tę debatę przed roszczeniami wnoszonymi przez podmioty wykorzystujące system prawny do zastraszania i uciszania krytyki, prowadząc do autocenzury, ograniczenia dostępu do informacji i osłabienia aktywności społecznej. Projekt ten jest nam przedstawiany jako implementacja dyrektywy Parlamentu i Rady z 11 kwietnia 2024 r. w sprawie ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną, przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi. Jako uzasadnienie projektu przytacza się szczytne cele dotyczące obrony aktywnych w debacie publicznej osób przed działaniami wpływowych podmiotów, np. grup lobbystycznych, korporacji, polityków i organów państwowych. Projekt z samego założenia słuszny wydaje się jednak być przynajmniej w jakimś stopniu chybiony i może stanowić przykład klasycznej nadregulacji prawnej, która dokonywana jest pod pozorem implementacji dyrektywy unijnej. Po pierwsze, dyrektywa, którą ten projekt ma implementować, stanowi w art. 2, że stosuje się ją do spraw o charakterze cywilnym lub handlowym mających skutki transgraniczne, będących przedmiotem postępowania cywilnego. Dlaczego uznano, że należy jej stosowanie rozszerzyć na sprawy mające skutki krajowe, pozostaje tajemnicą Ministerstwa Sprawiedliwości. Przypuszczam, że założono w ministerstwie, że unijne regulacje prawne prezentują taki ideał doskonałości, że oparcie na nich naszych polskich przepisów, nawet jeśli nie dotyczy ich obowiązek implementacyjny, nie podlega dyskusji. To pierwszy problem. Kolejny problem. Autorzy projektu zdają się nie zauważać, że od 2019 r. w polskiej procedurze cywilnej funkcjonuje instytucja oddalenia powództwa jako oczywiście bezzasadnego. O tym wspominał pan minister Myrcha, prezentując projekt, ale odniesienia do tego w uzasadnieniu projektu nie widzę żadnego. Więc jeśli uznamy, że osoby biorące czynny udział w debacie publicznej potrzebują szczególnej ochrony przed podmiotami silniejszymi od nich, a ja ten pogląd podzielam, to instytucja ta w zupełności wystarczy do ich ochrony na gruncie krajowym. Stanowisko takie wyrażało również na etapie legislacji rządowej szereg opiniujących projekt instytucji, jak KRS, Sąd Najwyższy oraz kilka konkretnych sądów powszechnych. Fakt, że sądy same w sobie uznają, że narzędzia restrykcyjne wobec stron, którymi już w tym momencie dysponują, są wystarczające, to jest fakt bardzo wymowny. Wysoka Izbo! Ja w legislacji, generalnie w prawie wystrzegam się wszelkiego doktrynerstwa i w przypadku tej konkretnej ustawy również z góry nie zakładam, że nie mogę się do niej w czasie prac komisyjnych przekonać, jeśli ktoś mi przedstawi słuszne argumenty w tej sprawie, tym bardziej że apel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zwracała się do Sejmu o szybkie przyjęcie przedstawionych przepisów, podpisany został przez cały szereg organizacji - od skrajnie lewicowego bieguna ideowego po zdecydowanie prawicowy biegun ideowy. Sam fakt takiego szerokiego konsensusu jest pewnym argumentem, który należałoby rozważyć. Więc nie wykluczam, że prace komisyjne zmienią mój pogląd na ten projekt, ale w tym konkretnym momencie nie jestem w stanie zadeklarować w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość tego, że poprzemy ostatecznie ten projekt. (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #32

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8

PotwierdzonePewność oceny: 95%

Od 2019 r. w polskiej procedurze cywilnej funkcjonuje instytucja oddalenia powództwa jako oczywiście bezzasadnego.

Twierdzenie jest faktem prawnym. Instytucję oddalenia powództwa jako oczywiście bezzasadnego wprowadziła nowelizacja KPC z 4 lipca 2019 r. (art. 191¹ k.p.c.), obowiązująca od 2019 r. Potwierdzają to liczne opracowania prawnicze i orzecznictwo powołujące się bezpośrednio na tę zmianę ustawową.

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej, dzisiaj rozpatrywany, w swoim założeniu ma chronić osoby angażujące się w tę debatę przed roszczeniami wnoszonymi przez podmioty wykorzystujące system prawny do zastraszania i uciszania krytyki, prowadząc do autocenzury, ograniczenia dostępu do informacji i osłabienia aktywności społecznej. Projekt ten jest nam przedstawiany jako implementacja dyrektywy Parlamentu i Rady z 11 kwietnia 2024 r. w sprawie ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną, przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi. Jako uzasadnienie projektu przytacza się szczytne cele dotyczące obrony aktywnych w debacie publicznej osób przed działaniami wpływowych podmiotów, np. grup lobbystycznych, korporacji, polityków i organów państwowych. Projekt z samego założenia słuszny wydaje się jednak być przynajmniej w jakimś stopniu chybiony i może stanowić przykład klasycznej nadregulacji prawnej, która dokonywana jest pod pozorem implementacji dyrektywy unijnej. Po pierwsze, dyrektywa, którą ten projekt ma implementować, stanowi w art. 2, że stosuje się ją do spraw o charakterze cywilnym lub handlowym mających skutki transgraniczne, będących przedmiotem postępowania cywilnego. Dlaczego uznano, że należy jej stosowanie rozszerzyć na sprawy mające skutki krajowe, pozostaje tajemnicą Ministerstwa Sprawiedliwości. Przypuszczam, że założono w ministerstwie, że unijne regulacje prawne prezentują taki ideał doskonałości, że oparcie na nich naszych polskich przepisów, nawet jeśli nie dotyczy ich obowiązek implementacyjny, nie podlega dyskusji. To pierwszy problem. Kolejny problem. Autorzy projektu zdają się nie zauważać, że od 2019 r. w polskiej procedurze cywilnej funkcjonuje instytucja oddalenia powództwa jako oczywiście bezzasadnego. O tym wspominał pan minister Myrcha, prezentując projekt, ale odniesienia do tego w uzasadnieniu projektu nie widzę żadnego. Więc jeśli uznamy, że osoby biorące czynny udział w debacie publicznej potrzebują szczególnej ochrony przed podmiotami silniejszymi od nich, a ja ten pogląd podzielam, to instytucja ta w zupełności wystarczy do ich ochrony na gruncie krajowym. Stanowisko takie wyrażało również na etapie legislacji rządowej szereg opiniujących projekt instytucji, jak KRS, Sąd Najwyższy oraz kilka konkretnych sądów powszechnych. Fakt, że sądy same w sobie uznają, że narzędzia restrykcyjne wobec stron, którymi już w tym momencie dysponują, są wystarczające, to jest fakt bardzo wymowny. Wysoka Izbo! Ja w legislacji, generalnie w prawie wystrzegam się wszelkiego doktrynerstwa i w przypadku tej konkretnej ustawy również z góry nie zakładam, że nie mogę się do niej w czasie prac komisyjnych przekonać, jeśli ktoś mi przedstawi słuszne argumenty w tej sprawie, tym bardziej że apel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zwracała się do Sejmu o szybkie przyjęcie przedstawionych przepisów, podpisany został przez cały szereg organizacji - od skrajnie lewicowego bieguna ideowego po zdecydowanie prawicowy biegun ideowy. Sam fakt takiego szerokiego konsensusu jest pewnym argumentem, który należałoby rozważyć. Więc nie wykluczam, że prace komisyjne zmienią mój pogląd na ten projekt, ale w tym konkretnym momencie nie jestem w stanie zadeklarować w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość tego, że poprzemy ostatecznie ten projekt. (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #32

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8

PotwierdzonePewność oceny: 95%

Dyrektywa Parlamentu i Rady z 11 kwietnia 2024 r. w sprawie ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną, przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi, stanowi w art. 2, że stosuje się ją do spraw o charakterze cywilnym lub handlowym mających skutki transgraniczne, będących przedmiotem postępowania cywilnego.

Twierdzenie jest faktograficzne i dokładnie oddaje treść art. 2 dyrektywy (UE) 2024/1069, potwierdzoną w oficjalnym tekście EUR-Lex.

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej, dzisiaj rozpatrywany, w swoim założeniu ma chronić osoby angażujące się w tę debatę przed roszczeniami wnoszonymi przez podmioty wykorzystujące system prawny do zastraszania i uciszania krytyki, prowadząc do autocenzury, ograniczenia dostępu do informacji i osłabienia aktywności społecznej. Projekt ten jest nam przedstawiany jako implementacja dyrektywy Parlamentu i Rady z 11 kwietnia 2024 r. w sprawie ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną, przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi. Jako uzasadnienie projektu przytacza się szczytne cele dotyczące obrony aktywnych w debacie publicznej osób przed działaniami wpływowych podmiotów, np. grup lobbystycznych, korporacji, polityków i organów państwowych. Projekt z samego założenia słuszny wydaje się jednak być przynajmniej w jakimś stopniu chybiony i może stanowić przykład klasycznej nadregulacji prawnej, która dokonywana jest pod pozorem implementacji dyrektywy unijnej. Po pierwsze, dyrektywa, którą ten projekt ma implementować, stanowi w art. 2, że stosuje się ją do spraw o charakterze cywilnym lub handlowym mających skutki transgraniczne, będących przedmiotem postępowania cywilnego. Dlaczego uznano, że należy jej stosowanie rozszerzyć na sprawy mające skutki krajowe, pozostaje tajemnicą Ministerstwa Sprawiedliwości. Przypuszczam, że założono w ministerstwie, że unijne regulacje prawne prezentują taki ideał doskonałości, że oparcie na nich naszych polskich przepisów, nawet jeśli nie dotyczy ich obowiązek implementacyjny, nie podlega dyskusji. To pierwszy problem. Kolejny problem. Autorzy projektu zdają się nie zauważać, że od 2019 r. w polskiej procedurze cywilnej funkcjonuje instytucja oddalenia powództwa jako oczywiście bezzasadnego. O tym wspominał pan minister Myrcha, prezentując projekt, ale odniesienia do tego w uzasadnieniu projektu nie widzę żadnego. Więc jeśli uznamy, że osoby biorące czynny udział w debacie publicznej potrzebują szczególnej ochrony przed podmiotami silniejszymi od nich, a ja ten pogląd podzielam, to instytucja ta w zupełności wystarczy do ich ochrony na gruncie krajowym. Stanowisko takie wyrażało również na etapie legislacji rządowej szereg opiniujących projekt instytucji, jak KRS, Sąd Najwyższy oraz kilka konkretnych sądów powszechnych. Fakt, że sądy same w sobie uznają, że narzędzia restrykcyjne wobec stron, którymi już w tym momencie dysponują, są wystarczające, to jest fakt bardzo wymowny. Wysoka Izbo! Ja w legislacji, generalnie w prawie wystrzegam się wszelkiego doktrynerstwa i w przypadku tej konkretnej ustawy również z góry nie zakładam, że nie mogę się do niej w czasie prac komisyjnych przekonać, jeśli ktoś mi przedstawi słuszne argumenty w tej sprawie, tym bardziej że apel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zwracała się do Sejmu o szybkie przyjęcie przedstawionych przepisów, podpisany został przez cały szereg organizacji - od skrajnie lewicowego bieguna ideowego po zdecydowanie prawicowy biegun ideowy. Sam fakt takiego szerokiego konsensusu jest pewnym argumentem, który należałoby rozważyć. Więc nie wykluczam, że prace komisyjne zmienią mój pogląd na ten projekt, ale w tym konkretnym momencie nie jestem w stanie zadeklarować w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość tego, że poprzemy ostatecznie ten projekt. (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #32

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8