Uwaga To zestawienie powstaje automatycznie na podstawie publicznie dostępnych materiałów i może zawierać błędy, pominięcia lub uproszczenia. Nie stanowi werdyktu prawnego ani ostatecznej weryfikacji faktów.
Wróć do rankingu

Profil polityka

Adam Gomoła

Polska2050

Pozycja w najnowszej publikacji rankingu

Zakres publikacji: 2026-01-01 - 2026-05-12 • Liczebność próby: 660

W tej publikacji uwzględniono 31 twierdzeń • Potwierdzone: 27 • Nie do sprawdzenia: 1

Niejednoznaczne: 0 • Podważone: 3

Metodyka rankingu

Pozycja

#40

Wynik

88.7

Podrankingi i wyróżnienia

Król Demagogii

Podranking dla negatywnie lub niejednoznacznie ocenionych twierdzeń z sygnałami retorycznymi.

Pozycja: #9

Wynik: 62.8

Liczebność próby: 4

Główny Statystyk

Podranking dla wypowiedzi liczbowych i opartych na danych.

Pozycja: #3

Wynik: 88.5

Liczebność próby: 10

Aktualnie ocenione twierdzenia

Ta lista pokazuje bieżący stan ocen dla tego polityka. Po późniejszych korektach danych może różnić się od ostatniej publikacji rankingu.

PotwierdzonePewność oceny: 85%

Od 9 miesięcy obowiązuje zakaz zakładania nowej działalności w zakresie rynku kryptoaktywów.

Twierdzenie jest faktem regulacyjnym. Od końca 2024 r. (po 30 grudnia) nie jest możliwe nowe wpisanie do rejestru VASP, a od stycznia 2025 r. nowe podmioty muszą uzyskać licencję CASP. Polska nie wdrożyła jeszcze ustawy implementującej MiCA, więc KNF nie wydaje licencji CASP. W efekcie od początku 2025 r. (z przybliżeniem do sierpnia 2025 r. w wypowiedzi) obowiązuje de facto zakaz zakładania nowej działalności w zakresie kryptoaktywów. Potwierdzają to oficjalne analizy prawne i komunikaty KNF opisujące lukę regulacyjną oraz wygaśnięcie możliwości nowych rejestracji VASP przy braku procedury CASP.

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Dziękuję bardzo po raz kolejny. Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Poświęćmy trochę czasu tej nazwie, która pada z mównicy podczas tej dyskusji najczęściej, czyli Zondacrypto. Zondacrypto to jest jaskrawy przykład budowania potęgi finansowej pod politycznym parasolem. Firma zaczynała swoją działalność jako BitBay, jednak po serii zastrzeżeń ze strony KNF zdecydowała się na rebranding. Najpierw to była Zonda, a finalnie - Zondacrypto. Mówienie, że jest jakaś wina polskiego państwa w tym, że ostrzegało przed tego typu nadużyciami, a potem było bezbronne wobec braku regulacji przez długi czas... Ten ciężar odpowiedzialności chyba faktycznie spoczywa na rządzie, ale na ówczesnym rządzie, czyli rządzie Mateusza Morawieckiego. Idąc dalej, powiem, że Sylwester Suszek, dotychczasowy lider giełdy, zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w 2022 r. Najpewniej nie żyje. Choć oficjalnie stery przejął Przemysław Kral, za faktycznego architekta całego przedsięwzięcia uznaje się, i to jest tajemnica poliszynela, Mariana W. ps. Maniek. Mimo ciążących na nim zarzutów o wyłudzenie 1,5 mld zł z podatku VAT Marian W. od lat przebywa na bezpiecznej emigracji. Chroni go list żelazny, którego prokuratura pod władzą Zbigniewa Ziobry z niejasnych przyczyn, chociaż może już coraz jaśniejszych, nie zdołała lub nie chciała unieważnić. Wątki tej międzynarodowej afery prowadzą bezpośrednio także do Krakowa. W latach 2019-2020 dziennikarz śledczy TVN Michał Fuja badał relacje BitBay ze światem przestępczym. Wówczas do akcji wkroczył jego dawny znajomy z uczelni, Mateusz Jaśko, obecnie radny dzielnicy Krowodrza. Jaśko, podając się za wysłannika śląskich środowisk kryptowalutowych, próbował zmusić dziennikarza do porzucenia tematu. Początkowo propozycja finansowa szybko ewoluowała w stronę łapówki opiewającej na okrągły milion złotych. Próba przekupstwa szła w parze z zastraszeniem. Jaśko sugerował, że fizyczna eliminacja, połamanie byłoby tańszym rozwiązaniem, a jako dowód inwigilacji pokazywał zdjęcia z ukrycia. Dziennikarz wraz z rodziną trafił pod policyjną ochronę, a sprawa zakończyła się w kwietniu 2025 r. prawomocnym wyrokiem - 4 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz grzywna. Tak państwo polskie karze za tego typu rzeczy. Wymiar kary za tak poważne przestępstwo budził uzasadnione oburzenie i skojarzenia z państwem z kartonu. Pozostaje pytanie, skąd lokalny aktywista, który dzisiaj zresztą aktywnie działa w kampanii referendalnej w Krakowie, miałby wziąć milion złotych. Sam skazany wskazywał na fundusze od kręgów polityczno-biznesowych. Szansa na ujawnienie realnych mocodawców przepadła, gdy śledczy w ostatnim momencie przerwali zaplanowaną prowokację, oczywiście śledczy jeszcze pod kuratelą pana Zbigniewa Ziobry. W tym samym czasie prokuratura sterowana przez nominatów Ziobry wykazywała się uderzającą biernością, ignorując ostrzeżenia KNF-u. Paradoksalnie Zbigniew Ziobro próbuje dziś obarczyć winą drugą stronę sceny politycznej, mimo że jeszcze niedawno sam występował publicznie w odzieży z logo Zondacrypto. Warto jednak zauważyć, że wspomniana koszulka to tylko... (Poseł Przemysław Wipler: Donald Tusk.) Przepraszam, to nie Zbigniew Ziobro, tylko... Powołuje się na to, że pokazywał jedną z koszulek klubów piłkarskich Ekstraklasy. Tymczasem Mateusz Jaśko, mimo wyroku, stał się twarzą krakowskiego referendum przeciwko prezydentowi miasta. Choć formalnie nie figuruje w strukturach, to właśnie on stoi za niezwykle drogą kampanią bilbordową, która atakuje magistrat za rzekomy nepotyzm. Więc Zonda nie działa. Krala nie ma, Suszka prawdopodobnie nie ma już nawet na tym świecie, a jednak Zondacrypto dalej rzeźbi w polskiej polityce i będzie jeszcze rzeźbiła długo, dopóki, po pierwsze, nie uporamy się wreszcie z tą podstawową rzeczą, jaką jest ustawa o rynku kryptoaktywów, a po drugie, nie wyjdziemy wreszcie także z jakimiś programami, ustawami rozwojowymi, bo na razie mówimy tylko o technikaliach. Pytacie tu państwo, dlaczego Zonda nie została wpisana na listę sankcyjną. No na litość, naprawdę, już głupszego argumentu nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Gdzie lista sankcyjna, gdzie własność spółki, a gdzie jakieś nielegalne finansowania? To jest temat dla prokuratury, a nie kwestia listy sankcyjnej. (Poseł Przemysław Wipler: No nie, właśnie nie.) Tu padła też teza, że Polska 2050 chce się odróżniać, składając swój projekt. Otóż nie. Polska 2050 złożyła projekt w momencie, w którym nie było w tym Sejmie żadnej ustawy. Byliśmy po pierwszym wecie prezydenta. Nikt jeszcze nie wiedział, co dalej będzie wobec tego chaosu, którego się tutaj nikt nie spodziewał. Bo kto się mógł spodziewać tego, że wywołamy taką awanturę o de facto nic? Chcę jeszcze poświęcić parę minut fact-checkingowi wobec tej dyskusji o rynku kryptoaktywów. Oczywiście zaczęto szukać post factum, po podjęciu decyzji politycznej o tym, że trzeba zawetować tę ustawę, zablokować ją z jakiegoś powodu - wszyscy się domyślamy jakiego - wymyślać różnego rodzaju wymówki, dlaczego ta ustawa jest zła. Więc mamy szereg takich argumentów i przekłamań, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. Po pierwsze, opłaty nadzorcze są tak wysokie, że przerosną dochody firm. To m.in. zresztą pan poseł Mentzen mówił o tym w swoim filmie na YouTube. Panie pośle, ta opłata jest skonstruowana... zależy od dochodów, więc nie może ich przekroczyć. Jeżeli pan, doradca podatkowy, doktor nauk ekonomicznych, myli przychód z dochodem, to mamy ewidentnie jakiś problem. (Poseł Sławomir Mentzen: Niemądry człowieku...) I jeżeliby pan być może w tym czasie, zamiast nagrywać filmy na YouTube, był w komisji, tam, gdzie, rozumiem, zlecili to panu pana wyborcy, żeby jednak uczestniczyć w pracach Sejmu, to może by pan tej pomyłki nie popełnił. (Poseł Witold Tumanowicz: Sam zrobiłeś pomyłkę.) Natomiast proszę być uczciwym wobec tej ustawy i wobec ludzi, którzy aktywnie pracują nad jej przepisami. Kolejna rzecz. Ustawa chce zakazać rynku kryptowalut. To jest oczywiście cały czas powtarzane kłamstwo ze strony opozycji, i to powtarzane w momencie, w którym od 9 miesięcy mamy przez terminy unijne, które już tam minęły, obiektywny zakaz zakładania nowej działalności w Polsce. Za 3 miesiące będziemy mieć w ogóle zakaz jakiejkolwiek działalności, nawet za 2 miesiące, lipiec tak naprawdę jest już za 1,5 miesiąca. Ustawa jest za długa. Myślę, że ten argument to już się całkiem zdezaktualizował po tym, co pokazał nam pan prezydent Nawrocki razem ze swoim projektem, który okazuje się, że jest dzisiaj najdłuższy. (Poseł Witold Tumanowicz: Ale ustawę rządową będzie robił pan minister, naprawdę.) I jeszcze raz chcę to wyraźnie powtórzyć. Ustawa jest tym miejscem, w którym tworzy się prawo. Tak, tworzy się to prawo w ustawach, żeby potem nie tworzyć go w rozporządzeniach, na które już tutaj nie mamy wpływu, a tym bardziej, żeby potem tego prawa nie tworzył sobie KNF, tak jak zaproponowaliście państwo w swojej ustawie, Konfederacji - MiCA plus nieskończoność, bo to jest nieskończoność dowolnych interpretacji, jakie KNF sobie może stworzyć w waszych zapisach. To jest chyba podstawa prawa administracyjnego. Jest paru prawników u państwa, więc powinniście to wiedzieć. Co nie jest zakazane, jest dozwolone. W związku z tym, jeżeli się nie tworzy KNF-owi jasnych ram działania, to on sobie może je interpretować w dowolny sposób i będzie to robił, gdyby ta ustawa weszła w życie. Na szczęście nie wejdzie. W ustawie jest nadregulacja. Cały czas pytam, jaka nadregulacja, gdzie ta nadregulacja. W tych projektach czy tym śp. PiS-owskim wycofanym już, jeszcze autorstwa posła Kowalskiego, czy tym prezydenckim? Chyba za wiele z tej nadregulacji mitycznej nie udało się usunąć. Jest oczywiście kwestia przepisów o kantorach internetowych. Tutaj już sprawę wyjaśniliśmy. Mówił też o tym minister Drop. Jest też odpowiednia poprawka w ustawie Polski 2050, żeby już nikt nie mówił o tej mitycznej nadregulacji. Naprawdę ustawa reguluje tylko te kwestie, które muszą być uregulowane. I kłamstwo naczelne powtarzane jak mantra po tym, jak wybuchła afera Zondacrypto, że wejście w życie ustawy nic by nie zmieniło. Pan prezydent Nawrocki w wywiadzie dla Kanału Zero to zdanie, tę frazę powtórzył w ciągu 8 minut bodajże cztero- czy pięciokrotnie, jakby sugerował się, idąc tym swoim historycznym sznytem, maksymą, że tysiąc razy powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Otóż nie staje się. A dlaczego to jest kłamstwo? To wynika z paru rzeczy. Po pierwsze, jak się dowiedzieliśmy o aferze Zondacrypto? Czy to służby wyniosły na światło dzienne, że praktycznie jest brak płynnych rezerw bitcoina na hot wallecie Zondacrypto? Nie, zrobiło to dwóch pracowników jednej z bardziej szanowanych firm, firmy działającej na rynku międzynarodowym, którą stworzyli Polacy, która zajmuje się dochodzeniem, odzyskiwaniem utraconych kryptoaktywów. Po prostu umieją czytać blockchain i zobaczyli, że tych rezerw na tym hot wallecie, na którym Zondacrypto operowała, po prostu nie ma. Od tego zaczęła się cała lawina kolejnych zdarzeń. Jeżeli dwie osoby hobbystycznie, po godzinach, wiedząc, czym jest blockchain, znając jego uwarunkowania, potrafiły takie rzeczy stwierdzić, potrafiły do takich rzeczy dojść, to gdybyśmy mieli tę wykształconą kadrę urzędników w KNF-ie, która umie to robić, to czy nie dowiedzielibyśmy się o tej aferze wcześniej? Naprawdę ustawa to jest tylko papier. Dopóki nie będziemy mieli kadry służby cywilnej, która zajmuje się tym, wykształconej i kompetentnej, z doświadczeniem, to będziemy bezbronni. I ten papier, który tutaj mamy i produkujemy w tym Sejmie, w niczym nam nie pomoże. I po trzecie, chodzi też o to, co ludzie z branży wiedzą o Zondacrypto i panu Kralu, że ten cały szwindel był zaplanowany nie do marca, do lutego 2026 r. Pan Kral dysponował opiniami prawnymi, które mówiły mu, że po 1 lipca 2026 r. Polska znajdzie się w próżni prawnej, że nie będzie można, owszem, prowadzić działalności gospodarczej w zakresie rynku kryptoaktywów bez licencji MiCA, ale nie będzie też paragrafu, który będzie pozwalał to ścigać. On żył sobie w świętym przeświadczeniu, że przy bierności państwa, przy tej wojnie domowej o rynek kryptowalut, którą zresztą sam sowicie finansował, będzie bezkarny, że będzie jeszcze naganiał tej klienteli, te kilkadziesiąt tysięcy osób, tych ofiar będzie jeszcze więcej, że będą jeszcze kolejne setki milionów, może miliardów złotych strat. Taki był plan. Mówimy dzisiaj, że ta ustawa niczego by nie zmieniła. Otóż zmieniłaby, i to bardzo dużo. Nie ma różnicy, czy są to podmioty VASP-owskie, CASP-owskie. Mówimy o nadzorze nad rynkiem kryptowalut, który jest tak skonstruowany. Blockchain nie jest dzielony na podmioty na starych licencjach, na starym rejestrze i nowych licencjach. Jest po prostu rynkiem, nad którym urzędnicy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej by czuwali. Długo można by mówić jeszcze o tych przekłamaniach. Na pewno będziemy się do tego odnosić w komisji. Niemniej cieszę się bardzo, że wreszcie mogliśmy zaprezentować tutaj, na sali plenarnej, w pierwszym czytaniu projekt Polski 2050. Jeszcze raz chcę podkreślić, że jesteśmy otwarci na rozmowę z każdym, z każdą stroną w zakresie tego, żeby wreszcie ten rynek uregulować, żeby wreszcie znaleźć jakiś kompromis. Powiedziałem to wcześniej i powiem to jeszcze raz. Dzisiaj którakolwiek z tych czterech ustaw byłaby lepsza niż ten pat prawny, w którym tkwimy od ponad roku. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #253

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8

PotwierdzonePewność oceny: 95%

Polska 2050 złożyła projekt ustawy o rynku kryptoaktywów po pierwszym wecie prezydenta.

Twierdzenie jest faktograficzne. Pierwsze weto prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów nastąpiło 1 grudnia 2025 r. Kilka dni później (w grudniu 2025 r.) w Sejmie złożono poselski projekt Polski 2050 (druk nr 2363). Potwierdzają to oficjalne dane Sejmu oraz relacje z prac legislacyjnych. Mówca w stenogramie z 12 maja 2026 r. precyzyjnie odnosi się do tego chronologicznego faktu.

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Dziękuję bardzo po raz kolejny. Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Poświęćmy trochę czasu tej nazwie, która pada z mównicy podczas tej dyskusji najczęściej, czyli Zondacrypto. Zondacrypto to jest jaskrawy przykład budowania potęgi finansowej pod politycznym parasolem. Firma zaczynała swoją działalność jako BitBay, jednak po serii zastrzeżeń ze strony KNF zdecydowała się na rebranding. Najpierw to była Zonda, a finalnie - Zondacrypto. Mówienie, że jest jakaś wina polskiego państwa w tym, że ostrzegało przed tego typu nadużyciami, a potem było bezbronne wobec braku regulacji przez długi czas... Ten ciężar odpowiedzialności chyba faktycznie spoczywa na rządzie, ale na ówczesnym rządzie, czyli rządzie Mateusza Morawieckiego. Idąc dalej, powiem, że Sylwester Suszek, dotychczasowy lider giełdy, zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w 2022 r. Najpewniej nie żyje. Choć oficjalnie stery przejął Przemysław Kral, za faktycznego architekta całego przedsięwzięcia uznaje się, i to jest tajemnica poliszynela, Mariana W. ps. Maniek. Mimo ciążących na nim zarzutów o wyłudzenie 1,5 mld zł z podatku VAT Marian W. od lat przebywa na bezpiecznej emigracji. Chroni go list żelazny, którego prokuratura pod władzą Zbigniewa Ziobry z niejasnych przyczyn, chociaż może już coraz jaśniejszych, nie zdołała lub nie chciała unieważnić. Wątki tej międzynarodowej afery prowadzą bezpośrednio także do Krakowa. W latach 2019-2020 dziennikarz śledczy TVN Michał Fuja badał relacje BitBay ze światem przestępczym. Wówczas do akcji wkroczył jego dawny znajomy z uczelni, Mateusz Jaśko, obecnie radny dzielnicy Krowodrza. Jaśko, podając się za wysłannika śląskich środowisk kryptowalutowych, próbował zmusić dziennikarza do porzucenia tematu. Początkowo propozycja finansowa szybko ewoluowała w stronę łapówki opiewającej na okrągły milion złotych. Próba przekupstwa szła w parze z zastraszeniem. Jaśko sugerował, że fizyczna eliminacja, połamanie byłoby tańszym rozwiązaniem, a jako dowód inwigilacji pokazywał zdjęcia z ukrycia. Dziennikarz wraz z rodziną trafił pod policyjną ochronę, a sprawa zakończyła się w kwietniu 2025 r. prawomocnym wyrokiem - 4 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz grzywna. Tak państwo polskie karze za tego typu rzeczy. Wymiar kary za tak poważne przestępstwo budził uzasadnione oburzenie i skojarzenia z państwem z kartonu. Pozostaje pytanie, skąd lokalny aktywista, który dzisiaj zresztą aktywnie działa w kampanii referendalnej w Krakowie, miałby wziąć milion złotych. Sam skazany wskazywał na fundusze od kręgów polityczno-biznesowych. Szansa na ujawnienie realnych mocodawców przepadła, gdy śledczy w ostatnim momencie przerwali zaplanowaną prowokację, oczywiście śledczy jeszcze pod kuratelą pana Zbigniewa Ziobry. W tym samym czasie prokuratura sterowana przez nominatów Ziobry wykazywała się uderzającą biernością, ignorując ostrzeżenia KNF-u. Paradoksalnie Zbigniew Ziobro próbuje dziś obarczyć winą drugą stronę sceny politycznej, mimo że jeszcze niedawno sam występował publicznie w odzieży z logo Zondacrypto. Warto jednak zauważyć, że wspomniana koszulka to tylko... (Poseł Przemysław Wipler: Donald Tusk.) Przepraszam, to nie Zbigniew Ziobro, tylko... Powołuje się na to, że pokazywał jedną z koszulek klubów piłkarskich Ekstraklasy. Tymczasem Mateusz Jaśko, mimo wyroku, stał się twarzą krakowskiego referendum przeciwko prezydentowi miasta. Choć formalnie nie figuruje w strukturach, to właśnie on stoi za niezwykle drogą kampanią bilbordową, która atakuje magistrat za rzekomy nepotyzm. Więc Zonda nie działa. Krala nie ma, Suszka prawdopodobnie nie ma już nawet na tym świecie, a jednak Zondacrypto dalej rzeźbi w polskiej polityce i będzie jeszcze rzeźbiła długo, dopóki, po pierwsze, nie uporamy się wreszcie z tą podstawową rzeczą, jaką jest ustawa o rynku kryptoaktywów, a po drugie, nie wyjdziemy wreszcie także z jakimiś programami, ustawami rozwojowymi, bo na razie mówimy tylko o technikaliach. Pytacie tu państwo, dlaczego Zonda nie została wpisana na listę sankcyjną. No na litość, naprawdę, już głupszego argumentu nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Gdzie lista sankcyjna, gdzie własność spółki, a gdzie jakieś nielegalne finansowania? To jest temat dla prokuratury, a nie kwestia listy sankcyjnej. (Poseł Przemysław Wipler: No nie, właśnie nie.) Tu padła też teza, że Polska 2050 chce się odróżniać, składając swój projekt. Otóż nie. Polska 2050 złożyła projekt w momencie, w którym nie było w tym Sejmie żadnej ustawy. Byliśmy po pierwszym wecie prezydenta. Nikt jeszcze nie wiedział, co dalej będzie wobec tego chaosu, którego się tutaj nikt nie spodziewał. Bo kto się mógł spodziewać tego, że wywołamy taką awanturę o de facto nic? Chcę jeszcze poświęcić parę minut fact-checkingowi wobec tej dyskusji o rynku kryptoaktywów. Oczywiście zaczęto szukać post factum, po podjęciu decyzji politycznej o tym, że trzeba zawetować tę ustawę, zablokować ją z jakiegoś powodu - wszyscy się domyślamy jakiego - wymyślać różnego rodzaju wymówki, dlaczego ta ustawa jest zła. Więc mamy szereg takich argumentów i przekłamań, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. Po pierwsze, opłaty nadzorcze są tak wysokie, że przerosną dochody firm. To m.in. zresztą pan poseł Mentzen mówił o tym w swoim filmie na YouTube. Panie pośle, ta opłata jest skonstruowana... zależy od dochodów, więc nie może ich przekroczyć. Jeżeli pan, doradca podatkowy, doktor nauk ekonomicznych, myli przychód z dochodem, to mamy ewidentnie jakiś problem. (Poseł Sławomir Mentzen: Niemądry człowieku...) I jeżeliby pan być może w tym czasie, zamiast nagrywać filmy na YouTube, był w komisji, tam, gdzie, rozumiem, zlecili to panu pana wyborcy, żeby jednak uczestniczyć w pracach Sejmu, to może by pan tej pomyłki nie popełnił. (Poseł Witold Tumanowicz: Sam zrobiłeś pomyłkę.) Natomiast proszę być uczciwym wobec tej ustawy i wobec ludzi, którzy aktywnie pracują nad jej przepisami. Kolejna rzecz. Ustawa chce zakazać rynku kryptowalut. To jest oczywiście cały czas powtarzane kłamstwo ze strony opozycji, i to powtarzane w momencie, w którym od 9 miesięcy mamy przez terminy unijne, które już tam minęły, obiektywny zakaz zakładania nowej działalności w Polsce. Za 3 miesiące będziemy mieć w ogóle zakaz jakiejkolwiek działalności, nawet za 2 miesiące, lipiec tak naprawdę jest już za 1,5 miesiąca. Ustawa jest za długa. Myślę, że ten argument to już się całkiem zdezaktualizował po tym, co pokazał nam pan prezydent Nawrocki razem ze swoim projektem, który okazuje się, że jest dzisiaj najdłuższy. (Poseł Witold Tumanowicz: Ale ustawę rządową będzie robił pan minister, naprawdę.) I jeszcze raz chcę to wyraźnie powtórzyć. Ustawa jest tym miejscem, w którym tworzy się prawo. Tak, tworzy się to prawo w ustawach, żeby potem nie tworzyć go w rozporządzeniach, na które już tutaj nie mamy wpływu, a tym bardziej, żeby potem tego prawa nie tworzył sobie KNF, tak jak zaproponowaliście państwo w swojej ustawie, Konfederacji - MiCA plus nieskończoność, bo to jest nieskończoność dowolnych interpretacji, jakie KNF sobie może stworzyć w waszych zapisach. To jest chyba podstawa prawa administracyjnego. Jest paru prawników u państwa, więc powinniście to wiedzieć. Co nie jest zakazane, jest dozwolone. W związku z tym, jeżeli się nie tworzy KNF-owi jasnych ram działania, to on sobie może je interpretować w dowolny sposób i będzie to robił, gdyby ta ustawa weszła w życie. Na szczęście nie wejdzie. W ustawie jest nadregulacja. Cały czas pytam, jaka nadregulacja, gdzie ta nadregulacja. W tych projektach czy tym śp. PiS-owskim wycofanym już, jeszcze autorstwa posła Kowalskiego, czy tym prezydenckim? Chyba za wiele z tej nadregulacji mitycznej nie udało się usunąć. Jest oczywiście kwestia przepisów o kantorach internetowych. Tutaj już sprawę wyjaśniliśmy. Mówił też o tym minister Drop. Jest też odpowiednia poprawka w ustawie Polski 2050, żeby już nikt nie mówił o tej mitycznej nadregulacji. Naprawdę ustawa reguluje tylko te kwestie, które muszą być uregulowane. I kłamstwo naczelne powtarzane jak mantra po tym, jak wybuchła afera Zondacrypto, że wejście w życie ustawy nic by nie zmieniło. Pan prezydent Nawrocki w wywiadzie dla Kanału Zero to zdanie, tę frazę powtórzył w ciągu 8 minut bodajże cztero- czy pięciokrotnie, jakby sugerował się, idąc tym swoim historycznym sznytem, maksymą, że tysiąc razy powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Otóż nie staje się. A dlaczego to jest kłamstwo? To wynika z paru rzeczy. Po pierwsze, jak się dowiedzieliśmy o aferze Zondacrypto? Czy to służby wyniosły na światło dzienne, że praktycznie jest brak płynnych rezerw bitcoina na hot wallecie Zondacrypto? Nie, zrobiło to dwóch pracowników jednej z bardziej szanowanych firm, firmy działającej na rynku międzynarodowym, którą stworzyli Polacy, która zajmuje się dochodzeniem, odzyskiwaniem utraconych kryptoaktywów. Po prostu umieją czytać blockchain i zobaczyli, że tych rezerw na tym hot wallecie, na którym Zondacrypto operowała, po prostu nie ma. Od tego zaczęła się cała lawina kolejnych zdarzeń. Jeżeli dwie osoby hobbystycznie, po godzinach, wiedząc, czym jest blockchain, znając jego uwarunkowania, potrafiły takie rzeczy stwierdzić, potrafiły do takich rzeczy dojść, to gdybyśmy mieli tę wykształconą kadrę urzędników w KNF-ie, która umie to robić, to czy nie dowiedzielibyśmy się o tej aferze wcześniej? Naprawdę ustawa to jest tylko papier. Dopóki nie będziemy mieli kadry służby cywilnej, która zajmuje się tym, wykształconej i kompetentnej, z doświadczeniem, to będziemy bezbronni. I ten papier, który tutaj mamy i produkujemy w tym Sejmie, w niczym nam nie pomoże. I po trzecie, chodzi też o to, co ludzie z branży wiedzą o Zondacrypto i panu Kralu, że ten cały szwindel był zaplanowany nie do marca, do lutego 2026 r. Pan Kral dysponował opiniami prawnymi, które mówiły mu, że po 1 lipca 2026 r. Polska znajdzie się w próżni prawnej, że nie będzie można, owszem, prowadzić działalności gospodarczej w zakresie rynku kryptoaktywów bez licencji MiCA, ale nie będzie też paragrafu, który będzie pozwalał to ścigać. On żył sobie w świętym przeświadczeniu, że przy bierności państwa, przy tej wojnie domowej o rynek kryptowalut, którą zresztą sam sowicie finansował, będzie bezkarny, że będzie jeszcze naganiał tej klienteli, te kilkadziesiąt tysięcy osób, tych ofiar będzie jeszcze więcej, że będą jeszcze kolejne setki milionów, może miliardów złotych strat. Taki był plan. Mówimy dzisiaj, że ta ustawa niczego by nie zmieniła. Otóż zmieniłaby, i to bardzo dużo. Nie ma różnicy, czy są to podmioty VASP-owskie, CASP-owskie. Mówimy o nadzorze nad rynkiem kryptowalut, który jest tak skonstruowany. Blockchain nie jest dzielony na podmioty na starych licencjach, na starym rejestrze i nowych licencjach. Jest po prostu rynkiem, nad którym urzędnicy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej by czuwali. Długo można by mówić jeszcze o tych przekłamaniach. Na pewno będziemy się do tego odnosić w komisji. Niemniej cieszę się bardzo, że wreszcie mogliśmy zaprezentować tutaj, na sali plenarnej, w pierwszym czytaniu projekt Polski 2050. Jeszcze raz chcę podkreślić, że jesteśmy otwarci na rozmowę z każdym, z każdą stroną w zakresie tego, żeby wreszcie ten rynek uregulować, żeby wreszcie znaleźć jakiś kompromis. Powiedziałem to wcześniej i powiem to jeszcze raz. Dzisiaj którakolwiek z tych czterech ustaw byłaby lepsza niż ten pat prawny, w którym tkwimy od ponad roku. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #253

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8

PotwierdzonePewność oceny: 95%

Mateusz Jaśko został skazany w kwietniu 2025 r. na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę.

Twierdzenie jest faktem potwierdzonym przez liczne relacje medialne z końca kwietnia 2025 r. Mateusz Jaśko został prawomocnie skazany 28 kwietnia 2025 r. przez Sąd Apelacyjny w Krakowie na 4 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata oraz grzywnę w wysokości 10 tys. zł za groźby i próbę przekupienia dziennikarza TVN. Wyrok jest prawomocny i dotyczy dokładnie opisanego czynu.

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Dziękuję bardzo po raz kolejny. Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Poświęćmy trochę czasu tej nazwie, która pada z mównicy podczas tej dyskusji najczęściej, czyli Zondacrypto. Zondacrypto to jest jaskrawy przykład budowania potęgi finansowej pod politycznym parasolem. Firma zaczynała swoją działalność jako BitBay, jednak po serii zastrzeżeń ze strony KNF zdecydowała się na rebranding. Najpierw to była Zonda, a finalnie - Zondacrypto. Mówienie, że jest jakaś wina polskiego państwa w tym, że ostrzegało przed tego typu nadużyciami, a potem było bezbronne wobec braku regulacji przez długi czas... Ten ciężar odpowiedzialności chyba faktycznie spoczywa na rządzie, ale na ówczesnym rządzie, czyli rządzie Mateusza Morawieckiego. Idąc dalej, powiem, że Sylwester Suszek, dotychczasowy lider giełdy, zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w 2022 r. Najpewniej nie żyje. Choć oficjalnie stery przejął Przemysław Kral, za faktycznego architekta całego przedsięwzięcia uznaje się, i to jest tajemnica poliszynela, Mariana W. ps. Maniek. Mimo ciążących na nim zarzutów o wyłudzenie 1,5 mld zł z podatku VAT Marian W. od lat przebywa na bezpiecznej emigracji. Chroni go list żelazny, którego prokuratura pod władzą Zbigniewa Ziobry z niejasnych przyczyn, chociaż może już coraz jaśniejszych, nie zdołała lub nie chciała unieważnić. Wątki tej międzynarodowej afery prowadzą bezpośrednio także do Krakowa. W latach 2019-2020 dziennikarz śledczy TVN Michał Fuja badał relacje BitBay ze światem przestępczym. Wówczas do akcji wkroczył jego dawny znajomy z uczelni, Mateusz Jaśko, obecnie radny dzielnicy Krowodrza. Jaśko, podając się za wysłannika śląskich środowisk kryptowalutowych, próbował zmusić dziennikarza do porzucenia tematu. Początkowo propozycja finansowa szybko ewoluowała w stronę łapówki opiewającej na okrągły milion złotych. Próba przekupstwa szła w parze z zastraszeniem. Jaśko sugerował, że fizyczna eliminacja, połamanie byłoby tańszym rozwiązaniem, a jako dowód inwigilacji pokazywał zdjęcia z ukrycia. Dziennikarz wraz z rodziną trafił pod policyjną ochronę, a sprawa zakończyła się w kwietniu 2025 r. prawomocnym wyrokiem - 4 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz grzywna. Tak państwo polskie karze za tego typu rzeczy. Wymiar kary za tak poważne przestępstwo budził uzasadnione oburzenie i skojarzenia z państwem z kartonu. Pozostaje pytanie, skąd lokalny aktywista, który dzisiaj zresztą aktywnie działa w kampanii referendalnej w Krakowie, miałby wziąć milion złotych. Sam skazany wskazywał na fundusze od kręgów polityczno-biznesowych. Szansa na ujawnienie realnych mocodawców przepadła, gdy śledczy w ostatnim momencie przerwali zaplanowaną prowokację, oczywiście śledczy jeszcze pod kuratelą pana Zbigniewa Ziobry. W tym samym czasie prokuratura sterowana przez nominatów Ziobry wykazywała się uderzającą biernością, ignorując ostrzeżenia KNF-u. Paradoksalnie Zbigniew Ziobro próbuje dziś obarczyć winą drugą stronę sceny politycznej, mimo że jeszcze niedawno sam występował publicznie w odzieży z logo Zondacrypto. Warto jednak zauważyć, że wspomniana koszulka to tylko... (Poseł Przemysław Wipler: Donald Tusk.) Przepraszam, to nie Zbigniew Ziobro, tylko... Powołuje się na to, że pokazywał jedną z koszulek klubów piłkarskich Ekstraklasy. Tymczasem Mateusz Jaśko, mimo wyroku, stał się twarzą krakowskiego referendum przeciwko prezydentowi miasta. Choć formalnie nie figuruje w strukturach, to właśnie on stoi za niezwykle drogą kampanią bilbordową, która atakuje magistrat za rzekomy nepotyzm. Więc Zonda nie działa. Krala nie ma, Suszka prawdopodobnie nie ma już nawet na tym świecie, a jednak Zondacrypto dalej rzeźbi w polskiej polityce i będzie jeszcze rzeźbiła długo, dopóki, po pierwsze, nie uporamy się wreszcie z tą podstawową rzeczą, jaką jest ustawa o rynku kryptoaktywów, a po drugie, nie wyjdziemy wreszcie także z jakimiś programami, ustawami rozwojowymi, bo na razie mówimy tylko o technikaliach. Pytacie tu państwo, dlaczego Zonda nie została wpisana na listę sankcyjną. No na litość, naprawdę, już głupszego argumentu nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Gdzie lista sankcyjna, gdzie własność spółki, a gdzie jakieś nielegalne finansowania? To jest temat dla prokuratury, a nie kwestia listy sankcyjnej. (Poseł Przemysław Wipler: No nie, właśnie nie.) Tu padła też teza, że Polska 2050 chce się odróżniać, składając swój projekt. Otóż nie. Polska 2050 złożyła projekt w momencie, w którym nie było w tym Sejmie żadnej ustawy. Byliśmy po pierwszym wecie prezydenta. Nikt jeszcze nie wiedział, co dalej będzie wobec tego chaosu, którego się tutaj nikt nie spodziewał. Bo kto się mógł spodziewać tego, że wywołamy taką awanturę o de facto nic? Chcę jeszcze poświęcić parę minut fact-checkingowi wobec tej dyskusji o rynku kryptoaktywów. Oczywiście zaczęto szukać post factum, po podjęciu decyzji politycznej o tym, że trzeba zawetować tę ustawę, zablokować ją z jakiegoś powodu - wszyscy się domyślamy jakiego - wymyślać różnego rodzaju wymówki, dlaczego ta ustawa jest zła. Więc mamy szereg takich argumentów i przekłamań, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. Po pierwsze, opłaty nadzorcze są tak wysokie, że przerosną dochody firm. To m.in. zresztą pan poseł Mentzen mówił o tym w swoim filmie na YouTube. Panie pośle, ta opłata jest skonstruowana... zależy od dochodów, więc nie może ich przekroczyć. Jeżeli pan, doradca podatkowy, doktor nauk ekonomicznych, myli przychód z dochodem, to mamy ewidentnie jakiś problem. (Poseł Sławomir Mentzen: Niemądry człowieku...) I jeżeliby pan być może w tym czasie, zamiast nagrywać filmy na YouTube, był w komisji, tam, gdzie, rozumiem, zlecili to panu pana wyborcy, żeby jednak uczestniczyć w pracach Sejmu, to może by pan tej pomyłki nie popełnił. (Poseł Witold Tumanowicz: Sam zrobiłeś pomyłkę.) Natomiast proszę być uczciwym wobec tej ustawy i wobec ludzi, którzy aktywnie pracują nad jej przepisami. Kolejna rzecz. Ustawa chce zakazać rynku kryptowalut. To jest oczywiście cały czas powtarzane kłamstwo ze strony opozycji, i to powtarzane w momencie, w którym od 9 miesięcy mamy przez terminy unijne, które już tam minęły, obiektywny zakaz zakładania nowej działalności w Polsce. Za 3 miesiące będziemy mieć w ogóle zakaz jakiejkolwiek działalności, nawet za 2 miesiące, lipiec tak naprawdę jest już za 1,5 miesiąca. Ustawa jest za długa. Myślę, że ten argument to już się całkiem zdezaktualizował po tym, co pokazał nam pan prezydent Nawrocki razem ze swoim projektem, który okazuje się, że jest dzisiaj najdłuższy. (Poseł Witold Tumanowicz: Ale ustawę rządową będzie robił pan minister, naprawdę.) I jeszcze raz chcę to wyraźnie powtórzyć. Ustawa jest tym miejscem, w którym tworzy się prawo. Tak, tworzy się to prawo w ustawach, żeby potem nie tworzyć go w rozporządzeniach, na które już tutaj nie mamy wpływu, a tym bardziej, żeby potem tego prawa nie tworzył sobie KNF, tak jak zaproponowaliście państwo w swojej ustawie, Konfederacji - MiCA plus nieskończoność, bo to jest nieskończoność dowolnych interpretacji, jakie KNF sobie może stworzyć w waszych zapisach. To jest chyba podstawa prawa administracyjnego. Jest paru prawników u państwa, więc powinniście to wiedzieć. Co nie jest zakazane, jest dozwolone. W związku z tym, jeżeli się nie tworzy KNF-owi jasnych ram działania, to on sobie może je interpretować w dowolny sposób i będzie to robił, gdyby ta ustawa weszła w życie. Na szczęście nie wejdzie. W ustawie jest nadregulacja. Cały czas pytam, jaka nadregulacja, gdzie ta nadregulacja. W tych projektach czy tym śp. PiS-owskim wycofanym już, jeszcze autorstwa posła Kowalskiego, czy tym prezydenckim? Chyba za wiele z tej nadregulacji mitycznej nie udało się usunąć. Jest oczywiście kwestia przepisów o kantorach internetowych. Tutaj już sprawę wyjaśniliśmy. Mówił też o tym minister Drop. Jest też odpowiednia poprawka w ustawie Polski 2050, żeby już nikt nie mówił o tej mitycznej nadregulacji. Naprawdę ustawa reguluje tylko te kwestie, które muszą być uregulowane. I kłamstwo naczelne powtarzane jak mantra po tym, jak wybuchła afera Zondacrypto, że wejście w życie ustawy nic by nie zmieniło. Pan prezydent Nawrocki w wywiadzie dla Kanału Zero to zdanie, tę frazę powtórzył w ciągu 8 minut bodajże cztero- czy pięciokrotnie, jakby sugerował się, idąc tym swoim historycznym sznytem, maksymą, że tysiąc razy powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Otóż nie staje się. A dlaczego to jest kłamstwo? To wynika z paru rzeczy. Po pierwsze, jak się dowiedzieliśmy o aferze Zondacrypto? Czy to służby wyniosły na światło dzienne, że praktycznie jest brak płynnych rezerw bitcoina na hot wallecie Zondacrypto? Nie, zrobiło to dwóch pracowników jednej z bardziej szanowanych firm, firmy działającej na rynku międzynarodowym, którą stworzyli Polacy, która zajmuje się dochodzeniem, odzyskiwaniem utraconych kryptoaktywów. Po prostu umieją czytać blockchain i zobaczyli, że tych rezerw na tym hot wallecie, na którym Zondacrypto operowała, po prostu nie ma. Od tego zaczęła się cała lawina kolejnych zdarzeń. Jeżeli dwie osoby hobbystycznie, po godzinach, wiedząc, czym jest blockchain, znając jego uwarunkowania, potrafiły takie rzeczy stwierdzić, potrafiły do takich rzeczy dojść, to gdybyśmy mieli tę wykształconą kadrę urzędników w KNF-ie, która umie to robić, to czy nie dowiedzielibyśmy się o tej aferze wcześniej? Naprawdę ustawa to jest tylko papier. Dopóki nie będziemy mieli kadry służby cywilnej, która zajmuje się tym, wykształconej i kompetentnej, z doświadczeniem, to będziemy bezbronni. I ten papier, który tutaj mamy i produkujemy w tym Sejmie, w niczym nam nie pomoże. I po trzecie, chodzi też o to, co ludzie z branży wiedzą o Zondacrypto i panu Kralu, że ten cały szwindel był zaplanowany nie do marca, do lutego 2026 r. Pan Kral dysponował opiniami prawnymi, które mówiły mu, że po 1 lipca 2026 r. Polska znajdzie się w próżni prawnej, że nie będzie można, owszem, prowadzić działalności gospodarczej w zakresie rynku kryptoaktywów bez licencji MiCA, ale nie będzie też paragrafu, który będzie pozwalał to ścigać. On żył sobie w świętym przeświadczeniu, że przy bierności państwa, przy tej wojnie domowej o rynek kryptowalut, którą zresztą sam sowicie finansował, będzie bezkarny, że będzie jeszcze naganiał tej klienteli, te kilkadziesiąt tysięcy osób, tych ofiar będzie jeszcze więcej, że będą jeszcze kolejne setki milionów, może miliardów złotych strat. Taki był plan. Mówimy dzisiaj, że ta ustawa niczego by nie zmieniła. Otóż zmieniłaby, i to bardzo dużo. Nie ma różnicy, czy są to podmioty VASP-owskie, CASP-owskie. Mówimy o nadzorze nad rynkiem kryptowalut, który jest tak skonstruowany. Blockchain nie jest dzielony na podmioty na starych licencjach, na starym rejestrze i nowych licencjach. Jest po prostu rynkiem, nad którym urzędnicy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej by czuwali. Długo można by mówić jeszcze o tych przekłamaniach. Na pewno będziemy się do tego odnosić w komisji. Niemniej cieszę się bardzo, że wreszcie mogliśmy zaprezentować tutaj, na sali plenarnej, w pierwszym czytaniu projekt Polski 2050. Jeszcze raz chcę podkreślić, że jesteśmy otwarci na rozmowę z każdym, z każdą stroną w zakresie tego, żeby wreszcie ten rynek uregulować, żeby wreszcie znaleźć jakiś kompromis. Powiedziałem to wcześniej i powiem to jeszcze raz. Dzisiaj którakolwiek z tych czterech ustaw byłaby lepsza niż ten pat prawny, w którym tkwimy od ponad roku. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #253

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8

PotwierdzonePewność oceny: 95%

Michał Fuja badał relacje BitBay ze światem przestępczym w latach 2019-2020.

Twierdzenie jest faktem weryfikowalnym. Dziennikarz Michał Fuja (wspólnie z Patrykiem Szczepaniakiem) od 2019 r. prowadził śledztwo dziennikarskie nad giełdą BitBay (później Zondacrypto), badając powiązania jej założycieli i udziałowców ze światem przestępczym, w tym przestępstwa VAT, sutenerstwo i rozboje. Prace trwały w latach 2019-2020, a reportaż ukazał się w 2020 r. Potwierdzają to liczne relacje medialne oparte na materiałach TVN Superwizjer oraz zeznaniach samego Fuji. Incydent z Mateuszem Jaśko (grudzień 2019 – luty 2020) miał miejsce dokładnie w trakcie tych prac. Nie ma rozbieżności w źródłach co do faktów podstawowych (kto, co, kiedy).

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Dziękuję bardzo po raz kolejny. Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Poświęćmy trochę czasu tej nazwie, która pada z mównicy podczas tej dyskusji najczęściej, czyli Zondacrypto. Zondacrypto to jest jaskrawy przykład budowania potęgi finansowej pod politycznym parasolem. Firma zaczynała swoją działalność jako BitBay, jednak po serii zastrzeżeń ze strony KNF zdecydowała się na rebranding. Najpierw to była Zonda, a finalnie - Zondacrypto. Mówienie, że jest jakaś wina polskiego państwa w tym, że ostrzegało przed tego typu nadużyciami, a potem było bezbronne wobec braku regulacji przez długi czas... Ten ciężar odpowiedzialności chyba faktycznie spoczywa na rządzie, ale na ówczesnym rządzie, czyli rządzie Mateusza Morawieckiego. Idąc dalej, powiem, że Sylwester Suszek, dotychczasowy lider giełdy, zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w 2022 r. Najpewniej nie żyje. Choć oficjalnie stery przejął Przemysław Kral, za faktycznego architekta całego przedsięwzięcia uznaje się, i to jest tajemnica poliszynela, Mariana W. ps. Maniek. Mimo ciążących na nim zarzutów o wyłudzenie 1,5 mld zł z podatku VAT Marian W. od lat przebywa na bezpiecznej emigracji. Chroni go list żelazny, którego prokuratura pod władzą Zbigniewa Ziobry z niejasnych przyczyn, chociaż może już coraz jaśniejszych, nie zdołała lub nie chciała unieważnić. Wątki tej międzynarodowej afery prowadzą bezpośrednio także do Krakowa. W latach 2019-2020 dziennikarz śledczy TVN Michał Fuja badał relacje BitBay ze światem przestępczym. Wówczas do akcji wkroczył jego dawny znajomy z uczelni, Mateusz Jaśko, obecnie radny dzielnicy Krowodrza. Jaśko, podając się za wysłannika śląskich środowisk kryptowalutowych, próbował zmusić dziennikarza do porzucenia tematu. Początkowo propozycja finansowa szybko ewoluowała w stronę łapówki opiewającej na okrągły milion złotych. Próba przekupstwa szła w parze z zastraszeniem. Jaśko sugerował, że fizyczna eliminacja, połamanie byłoby tańszym rozwiązaniem, a jako dowód inwigilacji pokazywał zdjęcia z ukrycia. Dziennikarz wraz z rodziną trafił pod policyjną ochronę, a sprawa zakończyła się w kwietniu 2025 r. prawomocnym wyrokiem - 4 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz grzywna. Tak państwo polskie karze za tego typu rzeczy. Wymiar kary za tak poważne przestępstwo budził uzasadnione oburzenie i skojarzenia z państwem z kartonu. Pozostaje pytanie, skąd lokalny aktywista, który dzisiaj zresztą aktywnie działa w kampanii referendalnej w Krakowie, miałby wziąć milion złotych. Sam skazany wskazywał na fundusze od kręgów polityczno-biznesowych. Szansa na ujawnienie realnych mocodawców przepadła, gdy śledczy w ostatnim momencie przerwali zaplanowaną prowokację, oczywiście śledczy jeszcze pod kuratelą pana Zbigniewa Ziobry. W tym samym czasie prokuratura sterowana przez nominatów Ziobry wykazywała się uderzającą biernością, ignorując ostrzeżenia KNF-u. Paradoksalnie Zbigniew Ziobro próbuje dziś obarczyć winą drugą stronę sceny politycznej, mimo że jeszcze niedawno sam występował publicznie w odzieży z logo Zondacrypto. Warto jednak zauważyć, że wspomniana koszulka to tylko... (Poseł Przemysław Wipler: Donald Tusk.) Przepraszam, to nie Zbigniew Ziobro, tylko... Powołuje się na to, że pokazywał jedną z koszulek klubów piłkarskich Ekstraklasy. Tymczasem Mateusz Jaśko, mimo wyroku, stał się twarzą krakowskiego referendum przeciwko prezydentowi miasta. Choć formalnie nie figuruje w strukturach, to właśnie on stoi za niezwykle drogą kampanią bilbordową, która atakuje magistrat za rzekomy nepotyzm. Więc Zonda nie działa. Krala nie ma, Suszka prawdopodobnie nie ma już nawet na tym świecie, a jednak Zondacrypto dalej rzeźbi w polskiej polityce i będzie jeszcze rzeźbiła długo, dopóki, po pierwsze, nie uporamy się wreszcie z tą podstawową rzeczą, jaką jest ustawa o rynku kryptoaktywów, a po drugie, nie wyjdziemy wreszcie także z jakimiś programami, ustawami rozwojowymi, bo na razie mówimy tylko o technikaliach. Pytacie tu państwo, dlaczego Zonda nie została wpisana na listę sankcyjną. No na litość, naprawdę, już głupszego argumentu nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Gdzie lista sankcyjna, gdzie własność spółki, a gdzie jakieś nielegalne finansowania? To jest temat dla prokuratury, a nie kwestia listy sankcyjnej. (Poseł Przemysław Wipler: No nie, właśnie nie.) Tu padła też teza, że Polska 2050 chce się odróżniać, składając swój projekt. Otóż nie. Polska 2050 złożyła projekt w momencie, w którym nie było w tym Sejmie żadnej ustawy. Byliśmy po pierwszym wecie prezydenta. Nikt jeszcze nie wiedział, co dalej będzie wobec tego chaosu, którego się tutaj nikt nie spodziewał. Bo kto się mógł spodziewać tego, że wywołamy taką awanturę o de facto nic? Chcę jeszcze poświęcić parę minut fact-checkingowi wobec tej dyskusji o rynku kryptoaktywów. Oczywiście zaczęto szukać post factum, po podjęciu decyzji politycznej o tym, że trzeba zawetować tę ustawę, zablokować ją z jakiegoś powodu - wszyscy się domyślamy jakiego - wymyślać różnego rodzaju wymówki, dlaczego ta ustawa jest zła. Więc mamy szereg takich argumentów i przekłamań, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. Po pierwsze, opłaty nadzorcze są tak wysokie, że przerosną dochody firm. To m.in. zresztą pan poseł Mentzen mówił o tym w swoim filmie na YouTube. Panie pośle, ta opłata jest skonstruowana... zależy od dochodów, więc nie może ich przekroczyć. Jeżeli pan, doradca podatkowy, doktor nauk ekonomicznych, myli przychód z dochodem, to mamy ewidentnie jakiś problem. (Poseł Sławomir Mentzen: Niemądry człowieku...) I jeżeliby pan być może w tym czasie, zamiast nagrywać filmy na YouTube, był w komisji, tam, gdzie, rozumiem, zlecili to panu pana wyborcy, żeby jednak uczestniczyć w pracach Sejmu, to może by pan tej pomyłki nie popełnił. (Poseł Witold Tumanowicz: Sam zrobiłeś pomyłkę.) Natomiast proszę być uczciwym wobec tej ustawy i wobec ludzi, którzy aktywnie pracują nad jej przepisami. Kolejna rzecz. Ustawa chce zakazać rynku kryptowalut. To jest oczywiście cały czas powtarzane kłamstwo ze strony opozycji, i to powtarzane w momencie, w którym od 9 miesięcy mamy przez terminy unijne, które już tam minęły, obiektywny zakaz zakładania nowej działalności w Polsce. Za 3 miesiące będziemy mieć w ogóle zakaz jakiejkolwiek działalności, nawet za 2 miesiące, lipiec tak naprawdę jest już za 1,5 miesiąca. Ustawa jest za długa. Myślę, że ten argument to już się całkiem zdezaktualizował po tym, co pokazał nam pan prezydent Nawrocki razem ze swoim projektem, który okazuje się, że jest dzisiaj najdłuższy. (Poseł Witold Tumanowicz: Ale ustawę rządową będzie robił pan minister, naprawdę.) I jeszcze raz chcę to wyraźnie powtórzyć. Ustawa jest tym miejscem, w którym tworzy się prawo. Tak, tworzy się to prawo w ustawach, żeby potem nie tworzyć go w rozporządzeniach, na które już tutaj nie mamy wpływu, a tym bardziej, żeby potem tego prawa nie tworzył sobie KNF, tak jak zaproponowaliście państwo w swojej ustawie, Konfederacji - MiCA plus nieskończoność, bo to jest nieskończoność dowolnych interpretacji, jakie KNF sobie może stworzyć w waszych zapisach. To jest chyba podstawa prawa administracyjnego. Jest paru prawników u państwa, więc powinniście to wiedzieć. Co nie jest zakazane, jest dozwolone. W związku z tym, jeżeli się nie tworzy KNF-owi jasnych ram działania, to on sobie może je interpretować w dowolny sposób i będzie to robił, gdyby ta ustawa weszła w życie. Na szczęście nie wejdzie. W ustawie jest nadregulacja. Cały czas pytam, jaka nadregulacja, gdzie ta nadregulacja. W tych projektach czy tym śp. PiS-owskim wycofanym już, jeszcze autorstwa posła Kowalskiego, czy tym prezydenckim? Chyba za wiele z tej nadregulacji mitycznej nie udało się usunąć. Jest oczywiście kwestia przepisów o kantorach internetowych. Tutaj już sprawę wyjaśniliśmy. Mówił też o tym minister Drop. Jest też odpowiednia poprawka w ustawie Polski 2050, żeby już nikt nie mówił o tej mitycznej nadregulacji. Naprawdę ustawa reguluje tylko te kwestie, które muszą być uregulowane. I kłamstwo naczelne powtarzane jak mantra po tym, jak wybuchła afera Zondacrypto, że wejście w życie ustawy nic by nie zmieniło. Pan prezydent Nawrocki w wywiadzie dla Kanału Zero to zdanie, tę frazę powtórzył w ciągu 8 minut bodajże cztero- czy pięciokrotnie, jakby sugerował się, idąc tym swoim historycznym sznytem, maksymą, że tysiąc razy powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Otóż nie staje się. A dlaczego to jest kłamstwo? To wynika z paru rzeczy. Po pierwsze, jak się dowiedzieliśmy o aferze Zondacrypto? Czy to służby wyniosły na światło dzienne, że praktycznie jest brak płynnych rezerw bitcoina na hot wallecie Zondacrypto? Nie, zrobiło to dwóch pracowników jednej z bardziej szanowanych firm, firmy działającej na rynku międzynarodowym, którą stworzyli Polacy, która zajmuje się dochodzeniem, odzyskiwaniem utraconych kryptoaktywów. Po prostu umieją czytać blockchain i zobaczyli, że tych rezerw na tym hot wallecie, na którym Zondacrypto operowała, po prostu nie ma. Od tego zaczęła się cała lawina kolejnych zdarzeń. Jeżeli dwie osoby hobbystycznie, po godzinach, wiedząc, czym jest blockchain, znając jego uwarunkowania, potrafiły takie rzeczy stwierdzić, potrafiły do takich rzeczy dojść, to gdybyśmy mieli tę wykształconą kadrę urzędników w KNF-ie, która umie to robić, to czy nie dowiedzielibyśmy się o tej aferze wcześniej? Naprawdę ustawa to jest tylko papier. Dopóki nie będziemy mieli kadry służby cywilnej, która zajmuje się tym, wykształconej i kompetentnej, z doświadczeniem, to będziemy bezbronni. I ten papier, który tutaj mamy i produkujemy w tym Sejmie, w niczym nam nie pomoże. I po trzecie, chodzi też o to, co ludzie z branży wiedzą o Zondacrypto i panu Kralu, że ten cały szwindel był zaplanowany nie do marca, do lutego 2026 r. Pan Kral dysponował opiniami prawnymi, które mówiły mu, że po 1 lipca 2026 r. Polska znajdzie się w próżni prawnej, że nie będzie można, owszem, prowadzić działalności gospodarczej w zakresie rynku kryptoaktywów bez licencji MiCA, ale nie będzie też paragrafu, który będzie pozwalał to ścigać. On żył sobie w świętym przeświadczeniu, że przy bierności państwa, przy tej wojnie domowej o rynek kryptowalut, którą zresztą sam sowicie finansował, będzie bezkarny, że będzie jeszcze naganiał tej klienteli, te kilkadziesiąt tysięcy osób, tych ofiar będzie jeszcze więcej, że będą jeszcze kolejne setki milionów, może miliardów złotych strat. Taki był plan. Mówimy dzisiaj, że ta ustawa niczego by nie zmieniła. Otóż zmieniłaby, i to bardzo dużo. Nie ma różnicy, czy są to podmioty VASP-owskie, CASP-owskie. Mówimy o nadzorze nad rynkiem kryptowalut, który jest tak skonstruowany. Blockchain nie jest dzielony na podmioty na starych licencjach, na starym rejestrze i nowych licencjach. Jest po prostu rynkiem, nad którym urzędnicy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej by czuwali. Długo można by mówić jeszcze o tych przekłamaniach. Na pewno będziemy się do tego odnosić w komisji. Niemniej cieszę się bardzo, że wreszcie mogliśmy zaprezentować tutaj, na sali plenarnej, w pierwszym czytaniu projekt Polski 2050. Jeszcze raz chcę podkreślić, że jesteśmy otwarci na rozmowę z każdym, z każdą stroną w zakresie tego, żeby wreszcie ten rynek uregulować, żeby wreszcie znaleźć jakiś kompromis. Powiedziałem to wcześniej i powiem to jeszcze raz. Dzisiaj którakolwiek z tych czterech ustaw byłaby lepsza niż ten pat prawny, w którym tkwimy od ponad roku. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #253

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8

PotwierdzonePewność oceny: 90%

Marian W. ma zarzuty wyłudzenia 1,5 mld zł z podatku VAT.

Twierdzenie jest faktem weryfikowalnym. Prokuratura Regionalna w Katowicach postawiła Marianowi W. (ps. Maniek) zarzuty kierowania międzynarodową grupą przestępczą zajmującą się nielegalnym obrotem paliwami i wyłudzeniami VAT. Zarzuty obejmują dokumentowanie fikcyjnych transakcji fakturami VAT na kwotę blisko 1,3 mld zł; na rachunki spółek wpłynęło łącznie 1,5 mld zł pochodzących z przestępstwa. Prokuratura szacuje szkody na ok. 1,5 mld zł i skierowała akt oskarżenia do sądu. Źródła konsekwentnie potwierdzają te dane na podstawie komunikatów prokuratury.

Pełny cytat ze stenogramuRozwińZwiń
Dziękuję bardzo po raz kolejny. Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Poświęćmy trochę czasu tej nazwie, która pada z mównicy podczas tej dyskusji najczęściej, czyli Zondacrypto. Zondacrypto to jest jaskrawy przykład budowania potęgi finansowej pod politycznym parasolem. Firma zaczynała swoją działalność jako BitBay, jednak po serii zastrzeżeń ze strony KNF zdecydowała się na rebranding. Najpierw to była Zonda, a finalnie - Zondacrypto. Mówienie, że jest jakaś wina polskiego państwa w tym, że ostrzegało przed tego typu nadużyciami, a potem było bezbronne wobec braku regulacji przez długi czas... Ten ciężar odpowiedzialności chyba faktycznie spoczywa na rządzie, ale na ówczesnym rządzie, czyli rządzie Mateusza Morawieckiego. Idąc dalej, powiem, że Sylwester Suszek, dotychczasowy lider giełdy, zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w 2022 r. Najpewniej nie żyje. Choć oficjalnie stery przejął Przemysław Kral, za faktycznego architekta całego przedsięwzięcia uznaje się, i to jest tajemnica poliszynela, Mariana W. ps. Maniek. Mimo ciążących na nim zarzutów o wyłudzenie 1,5 mld zł z podatku VAT Marian W. od lat przebywa na bezpiecznej emigracji. Chroni go list żelazny, którego prokuratura pod władzą Zbigniewa Ziobry z niejasnych przyczyn, chociaż może już coraz jaśniejszych, nie zdołała lub nie chciała unieważnić. Wątki tej międzynarodowej afery prowadzą bezpośrednio także do Krakowa. W latach 2019-2020 dziennikarz śledczy TVN Michał Fuja badał relacje BitBay ze światem przestępczym. Wówczas do akcji wkroczył jego dawny znajomy z uczelni, Mateusz Jaśko, obecnie radny dzielnicy Krowodrza. Jaśko, podając się za wysłannika śląskich środowisk kryptowalutowych, próbował zmusić dziennikarza do porzucenia tematu. Początkowo propozycja finansowa szybko ewoluowała w stronę łapówki opiewającej na okrągły milion złotych. Próba przekupstwa szła w parze z zastraszeniem. Jaśko sugerował, że fizyczna eliminacja, połamanie byłoby tańszym rozwiązaniem, a jako dowód inwigilacji pokazywał zdjęcia z ukrycia. Dziennikarz wraz z rodziną trafił pod policyjną ochronę, a sprawa zakończyła się w kwietniu 2025 r. prawomocnym wyrokiem - 4 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz grzywna. Tak państwo polskie karze za tego typu rzeczy. Wymiar kary za tak poważne przestępstwo budził uzasadnione oburzenie i skojarzenia z państwem z kartonu. Pozostaje pytanie, skąd lokalny aktywista, który dzisiaj zresztą aktywnie działa w kampanii referendalnej w Krakowie, miałby wziąć milion złotych. Sam skazany wskazywał na fundusze od kręgów polityczno-biznesowych. Szansa na ujawnienie realnych mocodawców przepadła, gdy śledczy w ostatnim momencie przerwali zaplanowaną prowokację, oczywiście śledczy jeszcze pod kuratelą pana Zbigniewa Ziobry. W tym samym czasie prokuratura sterowana przez nominatów Ziobry wykazywała się uderzającą biernością, ignorując ostrzeżenia KNF-u. Paradoksalnie Zbigniew Ziobro próbuje dziś obarczyć winą drugą stronę sceny politycznej, mimo że jeszcze niedawno sam występował publicznie w odzieży z logo Zondacrypto. Warto jednak zauważyć, że wspomniana koszulka to tylko... (Poseł Przemysław Wipler: Donald Tusk.) Przepraszam, to nie Zbigniew Ziobro, tylko... Powołuje się na to, że pokazywał jedną z koszulek klubów piłkarskich Ekstraklasy. Tymczasem Mateusz Jaśko, mimo wyroku, stał się twarzą krakowskiego referendum przeciwko prezydentowi miasta. Choć formalnie nie figuruje w strukturach, to właśnie on stoi za niezwykle drogą kampanią bilbordową, która atakuje magistrat za rzekomy nepotyzm. Więc Zonda nie działa. Krala nie ma, Suszka prawdopodobnie nie ma już nawet na tym świecie, a jednak Zondacrypto dalej rzeźbi w polskiej polityce i będzie jeszcze rzeźbiła długo, dopóki, po pierwsze, nie uporamy się wreszcie z tą podstawową rzeczą, jaką jest ustawa o rynku kryptoaktywów, a po drugie, nie wyjdziemy wreszcie także z jakimiś programami, ustawami rozwojowymi, bo na razie mówimy tylko o technikaliach. Pytacie tu państwo, dlaczego Zonda nie została wpisana na listę sankcyjną. No na litość, naprawdę, już głupszego argumentu nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Gdzie lista sankcyjna, gdzie własność spółki, a gdzie jakieś nielegalne finansowania? To jest temat dla prokuratury, a nie kwestia listy sankcyjnej. (Poseł Przemysław Wipler: No nie, właśnie nie.) Tu padła też teza, że Polska 2050 chce się odróżniać, składając swój projekt. Otóż nie. Polska 2050 złożyła projekt w momencie, w którym nie było w tym Sejmie żadnej ustawy. Byliśmy po pierwszym wecie prezydenta. Nikt jeszcze nie wiedział, co dalej będzie wobec tego chaosu, którego się tutaj nikt nie spodziewał. Bo kto się mógł spodziewać tego, że wywołamy taką awanturę o de facto nic? Chcę jeszcze poświęcić parę minut fact-checkingowi wobec tej dyskusji o rynku kryptoaktywów. Oczywiście zaczęto szukać post factum, po podjęciu decyzji politycznej o tym, że trzeba zawetować tę ustawę, zablokować ją z jakiegoś powodu - wszyscy się domyślamy jakiego - wymyślać różnego rodzaju wymówki, dlaczego ta ustawa jest zła. Więc mamy szereg takich argumentów i przekłamań, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. Po pierwsze, opłaty nadzorcze są tak wysokie, że przerosną dochody firm. To m.in. zresztą pan poseł Mentzen mówił o tym w swoim filmie na YouTube. Panie pośle, ta opłata jest skonstruowana... zależy od dochodów, więc nie może ich przekroczyć. Jeżeli pan, doradca podatkowy, doktor nauk ekonomicznych, myli przychód z dochodem, to mamy ewidentnie jakiś problem. (Poseł Sławomir Mentzen: Niemądry człowieku...) I jeżeliby pan być może w tym czasie, zamiast nagrywać filmy na YouTube, był w komisji, tam, gdzie, rozumiem, zlecili to panu pana wyborcy, żeby jednak uczestniczyć w pracach Sejmu, to może by pan tej pomyłki nie popełnił. (Poseł Witold Tumanowicz: Sam zrobiłeś pomyłkę.) Natomiast proszę być uczciwym wobec tej ustawy i wobec ludzi, którzy aktywnie pracują nad jej przepisami. Kolejna rzecz. Ustawa chce zakazać rynku kryptowalut. To jest oczywiście cały czas powtarzane kłamstwo ze strony opozycji, i to powtarzane w momencie, w którym od 9 miesięcy mamy przez terminy unijne, które już tam minęły, obiektywny zakaz zakładania nowej działalności w Polsce. Za 3 miesiące będziemy mieć w ogóle zakaz jakiejkolwiek działalności, nawet za 2 miesiące, lipiec tak naprawdę jest już za 1,5 miesiąca. Ustawa jest za długa. Myślę, że ten argument to już się całkiem zdezaktualizował po tym, co pokazał nam pan prezydent Nawrocki razem ze swoim projektem, który okazuje się, że jest dzisiaj najdłuższy. (Poseł Witold Tumanowicz: Ale ustawę rządową będzie robił pan minister, naprawdę.) I jeszcze raz chcę to wyraźnie powtórzyć. Ustawa jest tym miejscem, w którym tworzy się prawo. Tak, tworzy się to prawo w ustawach, żeby potem nie tworzyć go w rozporządzeniach, na które już tutaj nie mamy wpływu, a tym bardziej, żeby potem tego prawa nie tworzył sobie KNF, tak jak zaproponowaliście państwo w swojej ustawie, Konfederacji - MiCA plus nieskończoność, bo to jest nieskończoność dowolnych interpretacji, jakie KNF sobie może stworzyć w waszych zapisach. To jest chyba podstawa prawa administracyjnego. Jest paru prawników u państwa, więc powinniście to wiedzieć. Co nie jest zakazane, jest dozwolone. W związku z tym, jeżeli się nie tworzy KNF-owi jasnych ram działania, to on sobie może je interpretować w dowolny sposób i będzie to robił, gdyby ta ustawa weszła w życie. Na szczęście nie wejdzie. W ustawie jest nadregulacja. Cały czas pytam, jaka nadregulacja, gdzie ta nadregulacja. W tych projektach czy tym śp. PiS-owskim wycofanym już, jeszcze autorstwa posła Kowalskiego, czy tym prezydenckim? Chyba za wiele z tej nadregulacji mitycznej nie udało się usunąć. Jest oczywiście kwestia przepisów o kantorach internetowych. Tutaj już sprawę wyjaśniliśmy. Mówił też o tym minister Drop. Jest też odpowiednia poprawka w ustawie Polski 2050, żeby już nikt nie mówił o tej mitycznej nadregulacji. Naprawdę ustawa reguluje tylko te kwestie, które muszą być uregulowane. I kłamstwo naczelne powtarzane jak mantra po tym, jak wybuchła afera Zondacrypto, że wejście w życie ustawy nic by nie zmieniło. Pan prezydent Nawrocki w wywiadzie dla Kanału Zero to zdanie, tę frazę powtórzył w ciągu 8 minut bodajże cztero- czy pięciokrotnie, jakby sugerował się, idąc tym swoim historycznym sznytem, maksymą, że tysiąc razy powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Otóż nie staje się. A dlaczego to jest kłamstwo? To wynika z paru rzeczy. Po pierwsze, jak się dowiedzieliśmy o aferze Zondacrypto? Czy to służby wyniosły na światło dzienne, że praktycznie jest brak płynnych rezerw bitcoina na hot wallecie Zondacrypto? Nie, zrobiło to dwóch pracowników jednej z bardziej szanowanych firm, firmy działającej na rynku międzynarodowym, którą stworzyli Polacy, która zajmuje się dochodzeniem, odzyskiwaniem utraconych kryptoaktywów. Po prostu umieją czytać blockchain i zobaczyli, że tych rezerw na tym hot wallecie, na którym Zondacrypto operowała, po prostu nie ma. Od tego zaczęła się cała lawina kolejnych zdarzeń. Jeżeli dwie osoby hobbystycznie, po godzinach, wiedząc, czym jest blockchain, znając jego uwarunkowania, potrafiły takie rzeczy stwierdzić, potrafiły do takich rzeczy dojść, to gdybyśmy mieli tę wykształconą kadrę urzędników w KNF-ie, która umie to robić, to czy nie dowiedzielibyśmy się o tej aferze wcześniej? Naprawdę ustawa to jest tylko papier. Dopóki nie będziemy mieli kadry służby cywilnej, która zajmuje się tym, wykształconej i kompetentnej, z doświadczeniem, to będziemy bezbronni. I ten papier, który tutaj mamy i produkujemy w tym Sejmie, w niczym nam nie pomoże. I po trzecie, chodzi też o to, co ludzie z branży wiedzą o Zondacrypto i panu Kralu, że ten cały szwindel był zaplanowany nie do marca, do lutego 2026 r. Pan Kral dysponował opiniami prawnymi, które mówiły mu, że po 1 lipca 2026 r. Polska znajdzie się w próżni prawnej, że nie będzie można, owszem, prowadzić działalności gospodarczej w zakresie rynku kryptoaktywów bez licencji MiCA, ale nie będzie też paragrafu, który będzie pozwalał to ścigać. On żył sobie w świętym przeświadczeniu, że przy bierności państwa, przy tej wojnie domowej o rynek kryptowalut, którą zresztą sam sowicie finansował, będzie bezkarny, że będzie jeszcze naganiał tej klienteli, te kilkadziesiąt tysięcy osób, tych ofiar będzie jeszcze więcej, że będą jeszcze kolejne setki milionów, może miliardów złotych strat. Taki był plan. Mówimy dzisiaj, że ta ustawa niczego by nie zmieniła. Otóż zmieniłaby, i to bardzo dużo. Nie ma różnicy, czy są to podmioty VASP-owskie, CASP-owskie. Mówimy o nadzorze nad rynkiem kryptowalut, który jest tak skonstruowany. Blockchain nie jest dzielony na podmioty na starych licencjach, na starym rejestrze i nowych licencjach. Jest po prostu rynkiem, nad którym urzędnicy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej by czuwali. Długo można by mówić jeszcze o tych przekłamaniach. Na pewno będziemy się do tego odnosić w komisji. Niemniej cieszę się bardzo, że wreszcie mogliśmy zaprezentować tutaj, na sali plenarnej, w pierwszym czytaniu projekt Polski 2050. Jeszcze raz chcę podkreślić, że jesteśmy otwarci na rozmowę z każdym, z każdą stroną w zakresie tego, żeby wreszcie ten rynek uregulować, żeby wreszcie znaleźć jakiś kompromis. Powiedziałem to wcześniej i powiem to jeszcze raz. Dzisiaj którakolwiek z tych czterech ustaw byłaby lepsza niż ten pat prawny, w którym tkwimy od ponad roku. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Stenogram: Posiedzenie nr 57 - 12 maja 2026 (wtorek) • 2026-05-12 • fragment #253

Źródła oceny: Źródło 1, Źródło 2, Źródło 3, Źródło 4, Źródło 5, Źródło 6, Źródło 7, Źródło 8